Enzo
Łomot liści i trzask gałęzi niósł się echem wśród drzew, gdy Matt i ja rzuciliśmy się w pogoń za zwiadowcą Schreiberów. Nasze oddechy stawały się urywane, a gorące letnie powietrze paliło płuca. Nad głową mały czerwony ptaszek ćwierkał i przelatywał przez zielony baldachim drzew; Dafne.
Ale nawet ona nie była wystarczająco szybka.
– Nie pozwól mu uciec! – warknąłem przez ramię do Matta. Widzi






