Lisa szarpała się jeszcze bardziej. Lekko poluzowałem uścisk na jej szyi, żeby mogła normalnie oddychać.
"Dobra," powiedziała, przewracając oczami. "Powiem ci. Ale możemy przynajmniej usiąść?"
Z niechęcią puściłem Lisę, ale zastawiłem drzwi, żeby nie mogła wyjść. Znowu przewróciła oczami i podeszła do pnia drzewa, siadając na jego krawędzi ze skrzyżowanymi nogami.
"Wiesz," powiedziała, zerkając






