Mieszkanie było pogrążone w mroku i ciszy, ale napięcie między nami było niemal namacalne. Pocałowaliśmy się znowu, a nasze dłonie zaczęły badać swoje ciała. Przez chwilę nie istniało zaaranżowane małżeństwo. Nie było Edwarda, Jamesa ani Richarda. Nie było Ronana. Przez moment czuliśmy się, jakbyśmy dopiero co się poznali. Enzo podniósł mnie, a ja oplotłam go nogami, całując i ssąc jego szyję, gdy






