Nina
Z głębokim oddechem ruszyłam po okazałych schodach i korytarzem w stronę pokoju matki. Odgłos moich kroków tłumił misterny dywan zdobiący korytarz, a w domu panowała dziwna cisza. Wydawało się, że główne przygotowania do przyjęcia na dziś dobiegły końca, a może po prostu wydawało się ciszej z powodu mojego własnego niepokoju.
Kiedy zatrzymałam się przed dużymi, drewnianymi drzwiami, zawahałam






