Nina
– Wiedziałam, że wrócicie po swojego małego przyjaciela.
Zimne, ostre końcówki włóczni wbijające się w nasze plecy wydawały się niczym w porównaniu z jadem słów Mili. Boże, poczułam się w tamtej chwili jak głupie dziecko. Weszliśmy prosto w pułapkę. Dość oczywistą, dodajmy. Jakże głupie było myślenie, że tak łatwo wejdziemy do pałacu Mili, nie napotykając ani jednego strażnika?
Poczułam, jak






