Ronald był w szoku.
Ktoś ich obserwował z ciemności?
Był wprawdzie bitnym szóstoklasistą, ale nawet tego nie zauważył.
– Porzucone dziecko rodziny Wyattów, co? – zapytał chłodny głos z mroku.
Wtem, z cienia wyszedł mężczyzna ubrany na czarno.
Był szczupły, w średnim wieku i wyglądał łagodnie.
W chwili, gdy się pojawił, Ronald poczuł, że stoi naprzeciw potężnego wroga. Od tego człowieka biła mocarn






