Lisbeth wyglądała na nieco zaskoczoną. „Co? No to w takim razie chyba po problemie.”
Posłałam Sorenkowi porozumiewawcze spojrzenie. Zrozumiał. Wstał. „Mamo, jedziemy z Taylor do dziadka. Wrócimy na obiad.”
„Dobrze, kochanie.”
Soleil podskoczyła radośnie, gotowa dołączyć, ale Lisbeth ją powstrzymała. „Przecież widziałaś go dziś rano! Wracaj, Sol. No, powinnaś już być trochę bardziej powściągliwa!”






