Uśmiechnęłam się bezradnie i uniosłam dłoń w geście przysięgi. „Ani słowa, obiecuję. Jeśli złamię słowo, niech mnie przez dziesięć lat prześladuje nieszczęście i pech!”
Jean poklepała Soleil po ramieniu. „Spokojnie. Znam ją na wylot. Jeśli ma jakąś zaletę, to z pewnością dotrzymuje słowa.”
Wywróciłam oczami i udając oburzenie, rzuciłam: „Tylko to? To jedyna rzecz, która mnie ratuje? No powiedz to






