Nagle coś sobie przypomniałem, słysząc słowa Sorena, aż poderwałem się i spojrzałem na niego.
– Co się stało? – zapytał zaskoczony.
Złapałem go za ramię i powiedziałem z powagą: – Kennedy to mają niezłe szkielety w szafie. Pamiętam, jak podsłuchałem rozmowę Edwarda z ojcem o tym, jak smarowali niejedną łapę przy projekcie Aesgard. Nawet był jakiś incydent z bezpieczeństwem, ale udało im się to zam






