„Jedz, no!” – rzuciłam gorączkowo, żeby zamaskować zakłopotanie, wciskając jej lunchbox do ręki.
Jean znalazła sobie miejsce w pobliżu, żeby zjeść, i obserwowała, jak pakuję ubrania, kosmetyki, laptopa i dokumenty.
„Czyli nie zostajesz tu do końca tygodnia?” – spytała.
„Co? No co ty! Wrócę, jak tylko dotrzesz na miejsce!”
„Że niby wolisz spędzić noc z panem Kenwayem niż ze mną?” – żachnęła się.
„J






