Słysząc, jak Soren mówi, że to nastąpi „wcześniej czy później”, poczułem jeszcze większy niepokój. Czy miał na myśli *zaraz*… czy *kiedyś*?
Zanim zdążyłem się uspokoić, wprowadził mnie już do apartamentu prezydenckiego. Miejsce było wystawne i ogromne, z własnym lokajem na każde skinienie.
Otrząsnąłem się z tych natrętnych myśli. „W którym pokoju będę spał?”
„W sypialni głównej”, odparł, wskazując






