Soren wymawiał słowa powoli i z naciskiem, ale nawet jeśli to miało być jego sentymentalne i szczere wyznanie, nie kupowałam tego ani na sekundę.
– Nie możesz mnie zostawić, bo potrzebujesz mojej krwi – odparłam.
– Nie. – Edward pokręcił głową. – Moja choroba prawie ustąpiła. Rok temu pojechałem do Rouche na leczenie. Wynaleźli nową terapię specjalnie dla osób z moją grupą krwi.
To wyjaśniało, dla






