– Nie jesteśmy biologicznymi dziećmi tatusia... – Jakby rażona piorunem, chmury smutku zawisły nad jej uroczą, drobną twarzyczką. – Teraz rozumiem. Nie będę już mówić nic o tym, by nie pozwalać pani Graham się wprowadzić.
– W porządku. Ja też nie lubię pani Graham. – Connor objął siostrę. – Kiedy pani Graham się wprowadzi, po prostu będziemy ją ignorować.
– Dobrze. – Sharon stanowczo przytaknęła.






