Twarz Solomona była opuchnięta. Z nosa i ust ciekła mu krew, był w opłakanym stanie.
Luna nie mogła powstrzymać śmiechu i zachichotała. Zakpiła: „Panie Stormbrew, co się panu stało? Wpadł pan na słup? Skąd ten żałosny stan?”
Solomon kipiał ze złości. Miał nawet ochotę przejechać Lunę, ale tuż za nim stał Andrius.
To prawda, że pragnął śmierci Luny, ale nie zamierzał umierać razem z nią. Ryknął






