languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: Jackie8815 gru 2025

Zjawiłam się w firmie o ósmej rano. Pani Taylor powitała mnie serdecznie, przedstawiła wszystkim, a wszyscy byli bardzo mili. Szefa nie było – był w podróży i miał wrócić pod koniec tygodnia. Biuro było piękne, bardzo nowoczesne, urządzone w bieli ze stalą nierdzewną i zielonymi akcentami, łączące profesjonalizm z przytulnością. Było eleganckie i bardzo mi się podobało. Szczególnie się cieszyłam, że wybrałam czarny kostium z ciemnozieloną jedwabną bluzką pod spodem i czarne szpilki. Od teraz będę musiała ubierać się elegancko każdego dnia, w końcu miałam pracować bezpośrednio z prezesem firmy.

W połowie poranka dostałam wiadomość od Mel, że udało jej się umówić na spotkanie z dyrektorką przedszkola w pobliżu naszego mieszkania w porze lunchu. Wyjaśniłam sytuację pani Taylor i zapytałam, czy mogłabym wyjść w tym czasie, zapewniając ją, że wrócę na czas.

– Czyli ma pani dziecko. Ile ma lat? – zapytała z uśmiechem.

– Ma dwa lata. To bardzo bystry chłopczyk. Nie był planowany, ale jest powodem mojego życia!

– Jak ma na imię?

– Peter.

– Peter. Silne imię. Nie jest pani zamężna, wiem o tym, ale co z ojcem pani syna, czy jesteście razem? – Serce mi zamarło – jak miałam jej wyjaśnić, że nie wiem, kto jest ojcem? Ale nie kłamię, więc zmierzę się z prawdą. Powiedziałam jej, że ojciec Petera to ktoś, kogo poznałam na imprezie i nigdy więcej nie widziałam. Spojrzała na mnie poważnie, ale w jej oczach nie było osądu. Potem powiedziała:

– Szanuję panią, Catherine. Nie jest łatwo być samotną matką, a bardzo trudno mówić takie prawdy, wiedząc, że mogą wywołać u innych osąd. Dziękuję za zaufanie i szczerość. Proszę iść załatwić sprawy przedszkolne dla syna, dokończymy po południu – nie ma potrzeby się spieszyć.

Podziękowałam jej i pożegnałam się, ruszając na spotkanie z Mel i Peterem. Mój podziw i szacunek dla pani Taylor tylko wzrosły. To kobieta w średnim wieku, po pięćdziesiątce, z bardzo jasnymi blond włosami i prawie przezroczystymi niebieskimi oczami. Jest piękną i elegancką kobietą, ale przede wszystkim bardzo serdeczną. Bardzo dobrze się dogadywałyśmy. Przez resztę poranka przekazywała mi informacje o pracy, a ja wszystko notowałam. W porze lunchu wyszłam z budynku, a Mel już czekała na mnie przy drzwiach z Peterem. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na lunch, a potem do przedszkola.

Mel i ja byłyśmy zachwycone przedszkolem, a Peter już się zadomowił, biegał z nowymi małymi przyjaciółmi – to taki towarzyski chłopiec. To sprawiło mi ogromną radość! Mój syn był szczęśliwy! Zdecydowałyśmy, że nie będziemy szukać innych przedszkoli, ponieważ to było doskonałe i bardzo blisko domu, zaledwie trzy przecznice dalej. Dopełniłyśmy formalności i ustaliłyśmy wszystkie szczegóły. Dyrektorka zasugerowała, żebyśmy pozwoliły Peterowi zostać do końca dnia, ponieważ dobrze się bawił i mógł zacząć się adaptować. Mel zgodziła się odebrać go pod koniec dnia.

Mel odwiozła mnie z powrotem do firmy i powiedziała, że pojedzie do domu przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, którą miała później po południu. Wróciłam do biura, przyjeżdżając przed panią Taylor. Usiadłam przy biurku i zaczęłam przeglądać wszystko, co mi już powiedziała. Zadzwonił telefon na biurku i nie byłam pewna, co zrobić, ale ponieważ to miało być moje biurko, odebrałam najbardziej profesjonalnym głosem:

– Miller Group, Biuro Zarządu, dzień dobry, w czym mogę pomóc?

Usłyszałam śmiertelną ciszę po drugiej stronie, a następnie długie westchnienie. Ktoś odezwał się z oczywistym zniecierpliwieniem, mocnym i lekko ochrypłym głosem:

– Połącz z Marianą.

Zaskoczyło mnie to, ale zachowałam spokój i odpowiedziałam:

– Przykro mi, proszę pana, ale pani Taylor jeszcze nie wróciła z lunchu. Czy mogę panu pomóc, czy chciałby pan zostawić wiadomość?

– Kto mówi? – zapytał jeszcze bardziej niecierpliwie.

– Nazywam się Catherine, jestem nową asystentką pana Millera.

– Ale ja pani nie znam – wydawało się, że z każdym słowem staje się coraz bardziej niecierpliwy.

– To mój pierwszy dzień tutaj, proszę pana. Czy chciałby pan zostawić wiadomość?

– Powiedz Marianie, żeby zadzwoniła do mnie, jak tylko postawi nogę w biurze.

– Oczywiście, proszę pana. A jak pan się nazywa?

– Wygląda na to, że jestem twoim szefem! – warknął i się rozłączył.

Wow, co za zestresowany człowiek! Tego nie było w opisie stanowiska. Od razu ścisnęło mnie w gardle. Czy już zrobiłam złe wrażenie na moim szefie? Byłam w tarapatach! Zaczęłam myśleć, że długo nie wytrzymam w tej pracy. Wkrótce potem przybyła pani Taylor i przekazałam jej wiadomość z zaniepokojoną miną. Spojrzała na mnie z uśmiechem, jakby rozumiała moje obawy, i zapytała:

– Był spokojny?

Spojrzałam na nią i nie mogłam się powstrzymać:

– Był na skraju załamania nerwowego. Jestem prawie pewna, że widziałam jego żyłę szyjną wystającą z szyi.

Wybuchnęła śmiechem, a potem powiedziała:

– Wy dwoje będziecie się świetnie dogadywać! Oswoisz bestię, jestem tego pewna.

Nie byłam tego taka pewna. Może nawet nie powinnam rozpakowywać walizek, ten człowiek mnie zje żywcem!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki