Perspektywa Andersona
Już przez Giovannę wariowałem i z pewnością nabawiałem się odcisków na dłoni, ale nie zamierzałem zrobić z nią kolejnego kroku, dopóki nie upewnię się, że wie, co to oznacza; dopóki nie będę miał pewności, że jest absolutnie świadoma tego, co czuje i czego chce. A ta pewność wymagała jeszcze trochę czasu, choć już zastanawiałem się nad zmianą kursu.
– Anderson? – zawołała, gd






