Punkt widzenia Hannah
Czułam się tak szczęśliwa w tej sukni, która tak wiele dla mnie znaczyła – od szczęśliwych dni, jakie miałam z ojcem, po szczęśliwe dni, jakie miałam mieć z moim szalonym kocurem. Po przytuleniu cioci Luany i Arlene, jeszcze raz spojrzałam na siebie w lustrze, podekscytowana.
– Więc jak, Nana, pokażemy się pozostałym? – zapytała Rubina, robiąc kolejne zdjęcie.
– Jeszcze nie!






