Ponieważ... obawy Madelyn nie były bezzasadne. Zach nigdy nie chciał mieszać się w cudze sprawy osobiste, a już tym bardziej w sprawy Freda.
Chwycił telefon z nocnego stolika i wybrał numer.
Była dopiero dziewiąta trzydzieści wieczorem.
W Jardin Corporation wciąż paliły się rzęsiste światła, a pracownicy, w tym Kevin, pracowali do późna.
„Słucham, panie Jardin” – powiedział Kevin.
Zach odparł bezp






