„Za kogo ty się uważasz, żeby mieszać się w moje sprawy?” – powiedział Zach, w ogóle się nie hamując.
Żyły na czole Cecilii nabrzmiały. Wyglądała przerażająco z makijażem na twarzy i jaskrawoczerwoną szminką. Wpatrywała się w Zacha oczami pełnymi zazdrości.
„Panie Jardin, ona tu jest” – podszedł Kevin i szepnął.
Zach przeniósł wzrok i jeszcze raz sprawdził godzinę. „Powinienem zdążyć na kolację z






