– Jeszcze nie jest za późno, żeby uciec. – Emilio zaśmiał się z własnego żartu, ale do mnie on wcale nie trafił. Była to cotygodniowa wizyta Sieny w posiadłości Lamberti, a ponieważ Matteo nie chciał puścić mnie samej, tym razem dołączył do mnie Emilio.
Próbowałam zachować spokój, ale nie potrafiłam. Wciąż byłam przerażona i zdezorientowana faktem, że człowiek, który miał nie żyć, rzekomo żył, i n






