Johnny miał na twarzy wyraz dezorientacji i patrzył na nas wszystkich, po czym wybuchnął śmiechem. – To nie może być prawda. Proszę, powiedzcie mi, że to jakiś primaaprilisowy żart.
– Nie jest – wyszeptał Luca. Johnny zamrugał kilka razy, by przetrawić wiadomość, podczas gdy Christian był o sekundy od załamania. – Tata żyje? – sapnął Johnny.
– Gdzie jest Enzo – wydyszał Christian, zamykając oczy.






