– Więc czym zamierzasz nas otruć? – zażartował Beau, wchodząc do kuchni. Znacznie bardziej go lubiłam, gdy się nie odzywał.
Christian był na górze z Ramiro, który wciąż opatrywał Enzo i Ginę, a ja nie chciałam przeszkadzać. Nie byłam w nastroju na więcej nieporozumień, więc może właśnie tym powinnam się zajmować.
– To zupa wołowa i nie zamierzam was otruć! – Przewróciłam oczami na Beau. Powoli zac






