– Cześć Beau, pa Beau! – zawołałam, przebiegając obok brata. Była prawie ósma, co oznaczało, że czas wychodzić, i po raz pierwszy od dawna wstałam wcześnie. Było to głównie zasługą Christiana, który zrzędził mi nad uchem przez cały ranek i dosłownie wyciągnął mnie z łóżka, ale jakoś mi się to udało.
– Hej? Nie tak szybko! – Beau zatrzymał mnie, chwytając za nadgarstek. – Gdzie jest Christian? – za






