– Przyjechałaś tu sama? – zapytał Beau. Potrząsnęłam głową i wskazałam na samochód. – Powiedziałam Christianowi, że potrzebuję trochę powietrza, więc zadzwonił do Marca, żeby się mną zaopiekował.
– Och, nie widziałem go od dłuższego czasu – odezwał się Beau. Oczywiście, że nie, bo Christian go źle traktował. Prawdopodobnie miał dość jego niewyparzonego języka i zorientował się, jak łatwo manipulow






