– To wszystko dlatego, że go nie wsparłam? – wyszeptałam do siebie. Johnny rzucił się w stronę Luki, podczas gdy Enzo zarzucił mi ramię na szyję.
– Nie bierz tego do siebie. Zawsze taki był – marudzi jak małe dziecko.
– Tak, wiem. – Skrzyżowałam ramiona. – Ale żeby mnie zostawić?
– Ze mną. – Enzo wzruszył ramionami. – To znaczy, że mi ufa, prawda?
– Nie jest na ciebie zły. Jest zdenerwowany, bo sp






