Marvin
Dziś miał być wreszcie ten dzień.
W końcu miałem spotkać osobę, o której po prostu nie mogłem przestać myśleć. Elenę Torres.
– Wesele nie jest dzisiaj. Jest jutro.
Odwróciłem się, by spojrzeć na Tiago, który opierał się o drzwi. – Od jak dawna tam stoisz?
Mimo że obaj mieszkaliśmy u rodziców, to była spora niespodzianka, że w ogóle przyszedł mnie odwiedzić. – Widziałem, jak zmieniasz koszul






