Vincenzo
– Świetnie, teraz muszę poszukać korepetytora – mruknąłem, powłócząc nogami w stronę pokoju Luisa.
Znalazłem się przed zamkniętymi drzwiami. – Luis, musimy pogadać! – Zapukałem, ale nie otrzymałem odpowiedzi.
– Lu…
– Nie. – Mój brat odkrzyknął. – Wiem, co powiesz, i nie chcę tego słuchać. Nie chcę słuchać twoich przeprosin.
Gdzie był Nic, kiedy go potrzebowałeś? Ten sam dupek, który był t






