To zdanie niemal przyprawiło Ashley o zawrót głowy. Morgan stawał się coraz bardziej bezwzględny, gotów powiedzieć wszystko.
– Ty... odejdź! Morgan, jeśli to się powtórzy, zadzwonię po pomoc! – Ashley była wyraźnie poirytowana.
– No dzwoń! Kamerdyner Ron i reszta... wątpię, żeby którykolwiek z nich się odważył. Chyba że uważasz, że ich posady są zbyt pewne, wtedy śmiało!
– Co?
– Więc, pani Blackst






