Następnego dnia, pod nieobecność małego potwora, Morgan czule objął Ashley.
– Co jest z tym małym diablątkiem? Skąd się wzięło? – Dziwił się, bo nikt dotąd nie wyjaśnił mu pochodzenia stworka. Musiał sam to rozgryźć.
– Ja… spotkałam go w ogrodzie. Na początku się go bałam, ale ostatnio nawet się odezwał i… chyba mnie prześladuje! – wyznała szczerze Ashley.
– Na początku? – Morgan wyłapał to słowo.






