*Nina*
Rankiem po pogrzebie babci Hannah stałam przed rodziną w drzwiach naszego domu, a moje serce ciążyło od smutku, gdy przygotowywałam się do opuszczenia stada.
Poranne słońce świeciło jasno, a w powietrzu unosił się zapach świeżej sosny i drewna. Właśnie po raz ostatni zjedliśmy razem śniadanie.
Kucharze przygotowali na moją cześć ogromne śniadanie. Boczek był usmażony perfekcyjnie, z idealną






