Zastanawiałam się, gdzie trenuje i ćwiczy reszta watahy. Rezydencja była ogromna, ale nie była przepełniona ludźmi.
W rzeczywistości widziałam w środku tylko Beauty i Arthura, a także służących i pokojówki.
Skierowałam się w stronę ogrodu i z ulgą dostrzegłam znajomą postać. – Arthur! – zawołałam, a on się odwrócił.
Uśmiechnął się na mój widok i pomachał. – Hej, dzień dobry.
Podbiegłam do niego i






