Członkowie watahy mierzyli mnie nieufnym wzrokiem, gdy stałam jak wryta. Arthur położył dłoń na moich plecach i delikatnie popchnął mnie do przodu.
– Nie ugryzą cię. Idź dalej.
Posłałam mu nerwowy uśmiech, a on odchrząknął.
– To jest Eden Willow, teraz członkini naszej watahy. Proszę, powitajcie ją – powiedział, po czym zapadła napięta cisza. Członkowie watahy patrzyli po sobie i nikt nie odezwał






