Miała na sobie długą ołówkową spódnicę i czarną koszulę, w jednej ręce trzymała długopis, a w drugiej teczkę.
Kiedy na mnie spojrzała, uśmiech niemal zniknął z jej twarzy.
– Och, cześć – powiedziała, a ja kiwnęłam głową, przyspieszając kroku, ponieważ nie chciałam z nią rozmawiać.
– Widziałaś Króla Hybryd? – zapytała, zwracając uwagę z powrotem na teczkę. Ale potem gwałtownie spojrzała na mnie pon






