(Punkt widzenia Erosa)
Z podmuchem wiatru wylądowałem na czterech łapach przed małą jaskinią ukrytą głęboko wewnątrz wielkiej skały.
Księżyc rzucał delikatny blask na wejście do jaskini, które lśniło wyrytymi na nim dziwnymi symbolami.
Z mruknięciem wstałem i otrzepałem się z kurzu, przeciągając się.
To była święta ziemia. Była niewidoczna dla niewtajemniczonych, ale ja miałem do niej dostęp, poni






