– Nie, nie, nie! – krzyknęłam i obudziłam się gwałtownie.
Usiadłam, oddychając ciężko, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała niespokojnie. Łzy płynęły mi z oczu, gdy rozpacz wdzierała się we mnie coraz głębiej. Chwyciłam się za pierś, jakby chcąc uśmierzyć ból, który czułam, ale na próżno.
Jaką ulgę mogłabym poczuć, skoro właśnie widziałam, jak zabijają mojego partnera?
To nie mogło być praw






