(Noc Krwawego Księżyca)
Ludzie Artura i ja zatrzymaliśmy się przed komnatą, lecz zamiast wepchnąć mnie do środka, jak się spodziewałam, cofnęli się i zostawili mnie samą.
Spojrzałam za siebie zaskoczona, gdy wojownicy wpatrywali się we mnie ze stoickim wyrazem twarzy.
– Wejdź – rozkazał jeden z nich.
Wzięłam głęboki oddech i położyłam dłoń na drzwiach.
To była ta chwila, na którą czekałam. Wiedzia






