Perspektywa Shannon
Kiedy słońce zaczęło zachodzić, rzucając cienie na teren zamku, nerwowo chodziłam po pokoju przy oknie, a moje serce ciążyło od zmartwienia.
Trojaczki miały wrócić z polowania już kilka godzin temu, ale wciąż nie było po nich śladu. Każda mijająca minuta wydawała się długa i okropna, a z każdą następną mój niepokój narastał.
– Czy wszystko z nimi w porządku? – zapytałam Robi






