W chwili, gdy Elise opuściła salę, poczuła w żyłach palącą potrzebę zobaczenia syna, Haydna, który trzymał się tuż za nią, nie wypowiadając ani słowa, ale posłusznie jej towarzysząc.
Mocno zacisnęła dłonie, próbując powstrzymać je przed drżeniem. W końcu to zrobiła, w końcu dała swoim oprawcom posmakować ich męki.
Wcześniej, przed kolacją, udała się do ogrodu, by uspokoić nerwy przed spotkanie






