PUNKT WIDZENIA EMMY
O cholera!
– Jak mogłeś? – Łza spływa po policzku Tiany. Wygląda, jakby była gotowa wyprowadzić cios, ale nie rusza się z miejsca.
Caleb i ja natychmiast odskakujemy od siebie i zrywamy się na równe nogi. Zauważam, że jego rany już się zasklepiły; to było szybkie, może spirytus pomógł. Ale to nie jest teraz najważniejsze.
– To nie tak, jak wygląda – zaczyna mówić Caleb i wyciąg






