PUNKT WIDZENIA EMMY
Zaczynam biec przez las, ale głos szeryfa staje się coraz głośniejszy. Jakoś udaje mi się go zgubić dzięki mojej nowo odkrytej wilczej szybkości, ale zatrzymuję się dopiero, gdy docieram do najwyższego punktu lasu.
W końcu pozwalam sobie spocząć na zimnej, twardej ziemi pokrytej liśćmi.
Wpatruję się w swoje owłosione, zakrwawione, uzbrojone w szpony dłonie, a łzy napływają mi d






