**Rozdział 1**
Zachary rzucił obojętnie: „Od teraz niech pan Thompson po mnie przyjeżdża”.
Steven zmarszczył brwi. „Dlaczego? Co się stało?”
Zachary nie zamierzał zdradzać swoich prawdziwych myśli. „Po prostu myślę, że codziennie musisz kupować nam prezenty, a to kosztuje dużo pieniędzy. Lepiej więc skup się na ciężkiej pracy w firmie. W przeciwnym razie twoich dochodów nie będzie wystarczać”.






