Wciskała swoje drobne ciałko w stojącą obok kobietę, a kiedy uniosłam wzrok, zobaczyłam jedynie, że to nie Ophelia, to nie jej matka wprowadziła ją tutaj.
Kobieta miała ponury wyraz twarzy, wyglądała jak młodsza pani Smith, z głębokim grymasem, który wyżłobił zmarszczki wokół jej ust. Jej kasztanowe włosy były suche i szczeciniaste, upięte do tyłu grubą, zieloną wsuwką.
Kiera obserwowała nas, tulą






