Punkt widzenia Hayley:
– Żadnej z nich. Dowiesz się, gdy nadejdzie czas – odpowiedziałam z tajemniczym uśmiechem.
– Haha... W takim razie z niecierpliwością na to czekam.
Benjamin zaśmiał się cicho, po czym, jakby sobie o czymś przypominając, zjechał na pobocze, odwrócił się do mnie z poważną miną i powiedział: – Ale pierwsze miejsce dla sponsora musi być moje.
Wydał mi się zbyt nadgorliwy, co był






