Lucy wybiegła z impetem z drzwi, łzy płynęły jej po twarzy, gdy potknęła się i ruszyła przed siebie. Włosy smagały ją w zimnym, nocnym wietrze, przyklejając się do policzków pooranych łzami. Rozpięta bluzka odsłaniała cienki podkoszulek, który połyskiwał w świetle latarni, sprawiając, że wyglądała na kruchą.
Gdy weszła na ulicę, słabe światła latarni wydłużyły jej cień, czyniąc go smukłym i samotn






