Ogarnięty furią, Owen chwycił żelazne pręty i zaczął nimi gwałtownie potrząsać, jego ruchy były dzikie i niepohamowane.
Pręty zaskrzypiały pod naporem jego siły, ich opór słabł, jakby miały zaraz pęknąć.
Oczy wyszły mu z orbit. Twarz wykrzywiła wściekłość. Mięśnie twarzy kurczyły się tak gwałtownie, że jego rysy były niemal nierozpoznawalne. Wyglądał jak demon z piekła rodem, przyprawiając ludzi o






