Kryształowy żyrandol rzucał ostre cienie na czoło Giovaniego. Jego spojrzenie, zimne jak lód, utkwiło w Enochu, jakby patrzył na bezduszne zwłoki, a nie na żywego człowieka.
Pod jego przeszywającym wzrokiem Enoch poczuł chłód wpełzający od stóp aż po czubek głowy, zamrażający go w miejscu i zalewający zimnym potem.
Z trudem zmusił się do zniesienia tego dyskomfortu i wydukał: "P-Panie Campbell." Z






