William opadł na zimne, żelazne krzesło, a jego ręce zwisały bezwładnie wzdłuż boków. Jego oczy były przesłonięte zamętem, jakby zagubił się we mgle, z której nie mógł uciec. Nie potrafił zrozumieć, jak sprawy mogły zajść tak daleko.
Zawsze szczycił się tym, że ma na uwadze szerszy obraz sytuacji, niestrudzenie pracując nad złagodzeniem wrogości Camili wobec Agnieszki. Ale jego wysiłki obróciły si






