Kiedy Andrea zabrała konia i wróciła, usłyszała narastający krzyk o pomoc.
Wsiadła okrakiem na konia, ruszyła w pogoń za płaczem. Im koń biegł szybciej, tym wyraźniej go słyszała.
Zatrzymała się i przyjrzała uważnie mężczyźnie, który unosił się na rzece, wymachując rękami.
Andrea zgadła, że to kobieta w jaskrawych, żółtych ubraniach.
Poprosiła konia, by pobiegł szybko, żeby mogła uratować tę kobie






