James wyszedł z garażu późno. Nie było ani ochroniarza, ani kierowcy.
James prowadził sam, mocno trzymając kierownicę, a rękawy miał lekko podwinięte, tak że widać było jego luksusowy zegarek na zamówienie.
James poprosił Jessicę, żeby usiadła obok niego i zapiął jej pas bezpieczeństwa.
– Dokąd jedziemy? – zapytała ponownie Jessica. Zaczęła się denerwować, bo nie miała pojęcia, gdzie on ją wiezie.






