Lucky zapiszczał i potarł głową o wierzch dłoni Andrei. Od futra skóra ją swędzi, ale mimo wszystko uśmiecha się.
– Dobrze, otworzę to – powiedziała do psa – Tylko trzymaj się ode mnie z daleka.
Ostrożnie podnosi pudełko, starając się, by futro Lucky'ego nie dotykało delikatnego aksamitu. Otwiera je i natychmiast oślepia ją różowy blask.
– Ojej, to pierścionek! – wykrzyknęła Sarah.
Sarah nie mogła






